Customer Experience Manager

Dyskusje

Onet.pl: Kolejna "lista wstydu". Te marki wracają do Rosji okrężną drogą

Bartek Matusiak

Onet pisze: Gdy Rosja zaatakowała Ukrainę, wiele firm wycofało się z prowadzenia interesów na terenie kraju Władimira Putina. Naukowcy z Yale School of Management stworzyli wówczas listę, na którą wpisane zostały m.in. te marki, które nie zdecydowały się na taki krok. Internauci okrzyknęli ją "listą wstydu". Presja wywierana na przedsiębiorstwa, które nie wycofały się z Rosji, sprawiła, że część z nich zrewidowała swoje decyzje. Z doniesień medialnych wynika, że część międzynarodowych koncernów, które zapowiadały wycofanie się z rosyjskiego rynku, szukają różnych sposobów na to, aby na ten rynek wrócić lub sprzedać towar, który wciąż mają w magazynach. Powstała kolejna "lista wstydu". (...) Aby ściągnąć popularne marki do Rosji, wykorzystywany jest tzw. import równoległy. Oznacza to, że pośrednicy kupią zachodnie produkty, następnie je przepakują, wywiozą do jednego z krajów zależnych od Rosji, a następnie do samej Rosji. Taka praktyka ma pozwolić na sprzedaż elektroniki, leków, perfum czy części samochodowych. Business Insider informuje, że w ten sposób do Rosji sprowadzane są produkty takich marek jak Apple, Samsung, Nokia, Sony, Siemens, HP, Land Rover, Jeep, Jaguar, Chrysler, Bentley, Cadillac, Tesla, Volvo, Skoda, Toyota i Nissan.

Co wy na to???

PS My również pisaliśmy o "liście wstydu" w tekście "Polskie firmy na Liście Biznesowego Wstydu Uniwersytetu Yale"). 

więcej

Leroy Merlin prowadzi komunikację wbrew zdrowemu rozsądkowi

Bartek Matusiak

Serwis Wirtualnemedia.pl pisze: "Francuska firma Leroy Merlin, która mimo wezwań i apeli postanowiła nie wycofywać się z Rosji walczy z wszechobecnym bojkotem blokując profile krytyków w social mediach, odcinając ukraińskich pracowników od wewnętrznych kanałów komunikacji czy kasując ich profil na Facebooku. - To, co widzimy w ostatnich tygodniach pokazuje brak konsekwencji i spójności, reagowanie podyktowane emocjami, wbrew zasadom komunikacji kryzysowej i zdrowemu rozsądkowi. Centrala ogranicza możliwości działania, a jednocześnie oczekuje oczyszczenia atmosfery, skutecznej obrony dobrego imienia marki. W obecnej sytuacji jest to niewykonalne - uważa Urszula Podraza, ekspertka ds. komunikacji kryzysowej". 

Nie jestem klientem tej sieci, ale ciekaw jestem, co na to faktycznie klienci? Ktoś ma jakieś dane, reakcje, informacje? 

więcej

Marki, które zostały w Rosji, powinny teraz milczeć?

Bartek Matusiak

Serwis Wirtualnemedia.pl informuje, że Leroy Merlin, Auchan, Decathlon, Oriflame, Bonduelle, Nestle i kilka innych firm postanowiły kontynuować swoją dotychczasową działalność biznesową w Rosji. Decyzji nie zmieniają mimo nasilającego się bojkotu. Niektóre z nich prowadzą na polskim rynku kampanie reklamowe zachęcające do zakupów ich produktów. Serwis postanowił zapytać ekspertów od marek, czy to słuszna strategia. Oto dwa komentarze:

Marek Gonsior, niezależny konsultant i doradca marki: Rekomendowałbym ciszę, bo dzisiaj każda decyzja o zawieszeniu, wznowieniu czy zmianie komunikacji będzie budzić kontrowersje i reakcje konsumentów. Tak jak kontrowersyjnie brzmią hasła tych marek: „I życie się zmienia", „Zostań bohaterem w swoim domu", „One planet. One health" czy „Good food, good life".

Dr inż. Jacek Kotarbiński, ekonomista i ekspert ds. marketingu: Jeżeli krytyka marek pozostających w Rosji, nie będzie się przekładać na spadki sprzedaży i poważne problemy wizerunkowe, nie sądzę by w jakimś stopniu te marki zmieniały dotychczasową strategię działania. Wszystko jest w rękach klientów. 

A jakie jest Wasze zdanie? Zachęcam do dyskusji pod tym wpisem. 

Bartek Matusiak
Redaktor naczelny magazynu "Customer Experience Manager"

więcej

Polska branża Call Center mogłaby realnie pomóc w zakończeniu wojny

Michal Czekalski

Uchodźcy mają osobiste historie, pewnie większość mówi po rosyjsku. Dajcie im najlepszą pokojową broń, czyli rozmowę pomiędzy dwoma osobami. Niech siedzą przy telefonach i dzwonią do zwykłych Rosjan. Opowiedzą im swoje historie. Zapytają, czy rozumieją co się dzieje, czy wspierają wojnę, czy rozumieją rozmiar zniszczeń. Rosja śpi. Dziś rozmawiałem z naszą opiekunką, która mówi, że jej rodzina w Rosji żyje sobie swoim rytmem. Sugerowali nawet, żeby wracała, bo na Zachodzie teraz propaganda przeciwko Rosji. Na pewno pustych stanowisk jest dużo, ludzie szukają pracy. Wierzę, że jesteście w stanie znaleźć budżety, żeby to rozpocząć a później znajdą się sponsorzy!

Michał Czekalski
Prezes dialo.ai

więcej

Dobroczynnością wypada, a wręcz trzeba się chwalić!

Barbara Krysztofczyk

W Internecie pełno jest, jak to ktoś określił, „laurek” wystawianych sobie przez firmy i osoby indywidualne. Ludzie chwalą się tym, jak bardzo pomogli uchodźcom z Ukrainy. Piszą więc posty w SoMe, tworzą kolorowe grafiki wzmacniające przekaz, publikują zdjęcia ofiarowywanych towarów – ba! – nawet informacje prasowe wysyłają do mediów. PR robią sobie również NGO’sy. A fe! Nieładnie! A fe! Jak można tak się chwalić! Prawda? Nieprawda! Tak naprawdę oburzają mnie wcale nie wyżej opisane działania, ale komentarze, które internauci zamieszczają przy ich okazji, na przykład: prawdziwi bohaterowie pomagają po cichu, pomoc kończy się w momencie, gdy zaczyna się marketing, ja też pomagam, ale się nie chwalę, itp. No błagam…

Wiecie, czym nie wypada się chwalić? Szpanerskim samochodem, drogim mieszkaniem, własnym chamstwem czy oszukiwaniem innych! Ale akurat dobroczynnością wypada, a wręcz trzeba się chwalić! Bo jeśli robimy to z taktem (bez np. uwłaczających „selfiaków” z Ocalonymi) to może to przynieść dodatkowe wartości: - Im więcej firm pisze, jak pomogła – inne firmy czują, że też powinny. To nacisk psychologiczny, tzw. społeczny dowód słuszności. Pracownicy przychodzą i mówią „zobacz, nasza konkurencja pisze, że zrobili aż tyle – my też powinniśmy!”

- Ludzie chwalący się indywidualnie swoją dobroczynnością dostają dobrą energię z sieci, która działa jak… paliwo i motywacja do dalszego pomagania. - Wiele osób chce pomagać, ale nie ma pomysłu jak. Czytając o konkretnych działaniach innych - zyskują inspiracje.

- Pracownicy, którzy czytają, że ich firmy są zaangażowane w pomaganie czują dumę i też jest to w jakimś sensie dla nich wsparcie emocjonalne. Dodaje im otuchy.

Im poważniej i bardziej realistycznie będziemy podchodzić do dobroczynności, tym też ludzie zajmujący się nią na co dzień będą poważniej traktowani – bo dziś wciąż uważa się niestety, że pomaganie innym może być jakimś „hobby”, a nie pełnopłatną, poważną pracą. Mówił o tym już Dan Pallott w swoim świetnym wystąpieniu na TED pt. “The way we think about charity is dead wrong” (zobaczcie je koniecznie na youtube!).

Barbara Krysztofczyk
Ekspertka ds. PR

Fragment wpisu opublikowanego na LinkedIn

więcej

Jak zabrać głos w obecnej sytuacji?

Adam Plutowski

"Czy wypada teraz coś publikować? A jeśli tak, to w jaki sposób, biorąc pod uwagę to, co się dzieje wokół nas?" Długo zastanawiałem się nad tym, jak zabrać głos w obecnej sytuacji biorąc pod uwagę fakt, że na co dzień zajmuję się komunikacją społeczną. Nie chciałem publikować czegoś, co byłoby "pustym kursem" przed Waszymi oczami.

Dlatego zabiorę swój głos odpowiadając na pytanie, które zadają mi w obecnej sytuacji zdezorientowani przedsiębiorcy: "...czy w trakcie wojny za naszą wschodnią granicą wypada pisać o swoich produktach, usługach, kursach? Czy to wypada obecnie sprzedawać?...". "Poczekać?". "Przeczekać?". Nic co napiszę nie będzie oczywiście idealnym rozwiązaniem. To tylko mój punkt widzenia. Zarządzania kryzysem w trakcie wojny nie uczyli na studiach. Fakty jednak są takie:

Po pierwsze. Sytuacja jak wiesz jest dramatyczna, ale również nie wiadomo kiedy (i jak) się skończy. A Ty przecież musisz mieć klientów, którzy będą się do Ciebie odzywać przez social media. Inaczej nie zarobisz na podstawowe potrzeby Twojej rodziny, jeśli to tu oparłeś swój marketing. Wniosek: działać musisz.

Po drugie. Jesteś wrażliwym i odpowiedzialnym za swój przekaz w tym miejscu człowiekiem. To, co możesz więc zrobić po podjęciu decyzji o wznowieniu postów dla swojej firmy, to nałożenie pewnego "filtra" na tworzone teksty (aby były stonowane i mniej entuzjastyczne), grafiki (aby było na nich mniej wykrzykników) oraz o to, aby w oznaczeniu nastroju przy poście zamiast "szczęśliwy" szukać innych opcji. Takich bardziej na miejscu. To mało komfortowy wybór, ale komfortowych wyborów dzisiaj brak. Mam jednak nadzieję, że po przeczytaniu tego posta decyzję będzie Ci podjąć nieco łatwiej.

Adam Plutowski
Właściciel agencji social mediowej

 

więcej

A gdyby pracownicy nie pracowali, lecz czytali książki?

Anna Gapińska

Praca zdalna, 4-dniowy tydzień pracy, trudności w integracji pracowników, którzy już nie mają ze sobą tak częstego kontaktu w biurze, benefity, które już tak nie przyciągają jak kiedyś. A z drugiej strony kultura i wartości firmy, budowa zaangażowania, postaw i rozwój pracowników. To wyzwania wielu firm, trendy, zmiany w podejściu do budowy Employer Branding i Exployee Experience. I tak sobie myślę, że może można to połączyć! Oczywiście po wspólnej dyskusji z zespołem. Może fajnie, by w jeden dzień w tygodniu, a przynajmniej pół dnia (np. w piątek 4 godziny) wdrożyć program, gdzie pracownicy nie pracują, lecz czytają w godzinach pracy książki – wartościowe, mądre, biznesowe i nie tylko. Takie, które rekomenduje firma i polecają sami pracownicy. Takie, które wpisują się w rozwój kompetencji, rozwijają ludzi, skłaniają do zmiany myślenia o sobie i innych. Takie, które nas uczą czegoś nowego. I np. raz w miesiącu zorganizować książkowy klub dyskusyjny – live w biurze połączony np. z konsumpcją lub online (np. firma opłaca pizzę z dowozem), na którym pracownicy mogliby o tych książkach dyskutować. Co zwróciło nasza uwagę, czego się nauczyliśmy, co możemy wdrożyć u nas? To może być fajna inicjatywa dla mniejszych firm, z mniejszymi budżetami, choćby szkoleniowymi. A dla dużych firm działanie wpisujące się w budowę i rozwój Employer Brandingu, Employee Experience, rozwój kultury i wartości. Zawsze jednak będzie to w moim odczuciu projekt łączący przyjemne z pożytecznym. Jak to widzicie? Realne? Fajny pomysł?

Anna Gapińska 
Właścicielka Think Customer

więcej

Przepraszam, że pracuję...

Katarzyna Dąbrowska

Przepraszam, że pracuję... Przepraszam, że tu, na LinkedIn, informuję o mojej ofercie. Przepraszam, że promuję swój biznes. To czytam u wielu przedsiębiorców, freelancerów. To samo myślę... "nie wypada". Jest mi z tym strasznie źle! Wojna na Ukrainie to dramat! Nasza pomoc jest konieczna i piękna jednocześnie! I wiadomo, że to temat No 1! Ale my, feelancerzy, drobni przedsiębiorcy, nie mamy etatów, nie mamy wynagrodzenia. Musimy działać dalej! Utrzymać nasze biznesy i rodziny. Ja wpłaciłam na różne organizacje i inicjatywy pomocowe, oddałam masę rzeczy, również nowych. Jednocześnie straciłam kilka projektów zaplanowanych właśnie na ten czas. Nie jest różowo... Jeśli jesteś w podobnej sytuacji jak ja, czujesz podobnie, daj znać. Wesprzemy się wzajemnie. Dziękuję...

Katarzyna Dąbrowska
Autorka książek i ebooków Sukces Lidera

więcej